Szkoła Podstawowa Nr 1 im. T. Kościuszki
fajna szkoła w mieście Frankensteina
Aktualności
szkoła
przyjaciel szkoły
wywiadówka
miasto
galeria
kontakt
sonda
Zestaw podreczników
linki
frankenstein
frankenstein

Przed wiekami w Ząbkowicach, zwanych dawniej Frankensteinem,
Żył aptekarz, człowiek mądry, który skończył jednak marnie
Gdy zobaczył, co dokonał. Sam się tego tak przestraszył,
Że się albo gdzieś powiesił, albo też gdzieś w mieście zaszył.
________________________________________
Stworzył dzieło nad dziełami - umarłego z martwych wskrzesił,
Ale że był niedokładny, ów się później wziął i zbiesił.
Więc się zatem szybko stało, że miast fachu aptekarza
Pobierać zaczął wskrzeszony nauki w pracy grabarza.
________________________________________
Imię zaś miasta otrzymał - Frankenstein został nazwany,
Ponieważ tu był stworzony i tu też miał być chowany.
Trwożyło się całe miasto, i leków nikt nie kupował,
Bo zamiast ludziom pomagać, do swoich grobów ich chował.
________________________________________
Miał też lubą mości panek, kochał się w niej z wzajemnością
On - grabarzem, ona - wdową..., lecz do diabła z tą miłością!
Znalazł się wnet amant drugi, który do tej wdowy chodził
I powiedział, że mu grabarz w tej miłości nie przeszkodzi.
________________________________________
Tak rozsierdził tym owego, co się w aptece wychował,
Że ze swymi kompanami zabił jego i sproszkował.
Owa piękna pulcheryja, co się w niej Frankenstein kochał
Została także zabita. I nawet po niej nie szlochał.
________________________________________
Żeby ludzie umierali, truł ich śmiertelną miksturą,
Co po incydencie z tamtym, stało się jego naturą.
Nielubiany, pogardzany, bił, mordował ludzi, dusił,
A że przy tym był też silny, nikt go zabić się nie skusił.
________________________________________
I nastały takie czasy, że zajadał serca dzieci
Co czerwieńsze grabarz - smakosz kumplom swoim mógł polecić,
Ot, wyrwane z piersi dziecka jeszcze nie narodzonego,
Surowiutkie, nie smażone, najlepsze były. Smacznego!
________________________________________
Zwłoki później brał i palił, niektóre także proszkował.
Ale żeby mieć pieniądze, to czasami jeszcze chował.
Z proszkiem mieszał roztwór soli i do miejskiej studni wrzucał
Przez co czterystu mieszkańców umarło wkrótce na płuca.
________________________________________
Sprawa była bardzo głośna i nie była taka mała,
Przecież później Mary Shelley książkę o nim napisała,
Lecz tak fakty pokręciło i tak rzeczy pomieszało,
Że do teraz mało kto wie, co się w Ząbkowicach działo.
________________________________________
Skończmy jednak tę opowieść, prawdę wysuńmy na czoło,
Bo jak wiecie, ta historia nie skończyła się wesoło:
Znaleźli się wnet śmiałkowie, mordercę obezwładnili,
Wsadzili do Krzywej Wieży i w dybach go przyskrzynili.
________________________________________
Złapano jego kompanów, po mieście oprowadzono,
Rozdarto ich obcęgami i jeszcze okaleczono:
Obcięto im prawe dłonie i oberwano im kciuki.
Jemu “coś” jeszcze obcięto, a także, już dla nauki,
Przykuto potem do słupa, pieczono i gotowano.
________________________________________
Natomiast tych pozostałych spalono na stosie rano.
I tak się kończy opowieść o ząbkowickim Łazarzu,
Co ludzi dusił i zjadał, a leżeć miał na cmentarzu .
Gdyby go pewien aptekarz do życia nie przysposobił,
Niebieskich bram pozbawiając - złego by wiele nie zrobił.
________________________________________
No i nie bójcie się, proszę, mili mieszkańcy pierzei,
Co okalają nasz Rynek, kiedy coś skrzypnie, wystrzeli...
Może to tylko sąsiedzi, a może też, co się zdarza,
Włóczy się teraz po Rynku nieszczęsny duch aptekarza
Wysłany, by pokutować. Za zbrodnie tego, co stworzył
Powinien teraz pilnować, by żaden zmarły nie ożył
________________________________________
Bez Sądu Ostatecznego, pieśni, co anioł zanuci.
Nie wolno ze świata zmarłych do żywych świata powrócić.
A morał z tego jest taki, bo morał przecież być musi:
Lepiej sprzedawać już leki, niż wskrzeszać tego, co dusi.
A jeśli któryś czytelnik, większego ma na to smaka...
Odsyłam do dziejopisa - Jerzego Organiściaka
________________________________________ [sb]